Lubię siedzieć z kubkiem herbaty

Lubię taki nastrój jaki jest teraz. I taką pogodę też lubię. Można wtedy siedzieć wieczorami z kubkiem kawy lub herbaty pod kocem. Oglądać ulubiony serial albo czytać najnowszy bestseller i nie myśleć o niczym. Oczywiście, w czasie upalnego lata i mroźnej zimy też można. Ale wtedy to już nie jest to samo.

W lecie zamiast koca i kubka z herbatą masz krótkie spodenki i napój chłodzący. A w zimie, świąteczny sweterek i kubek z gorącą czekoladą. Niby podobne, ale to jednak nie to samo. Dlatego właśnie lubię jesień.

Jesienią można nosić ładne kalosze i nie trzeba chodzić w sukienkach. Bo ja bardzo nie lubię w nich chodzić. I zazdroszczę wszystkim kobietom, które lubią (i przy okazji tym, które potrafią chodzić w szpilkach – bo to jakoś tak zazwyczaj jest ze sobą powiązane). I chociaż bardzo się staram to robić, chociaż przyznaję, że na początku związku jednak bardziej, to zawsze kiedy tylko mogę, wybiorę spodnie. A do spodni najlepiej gruby sweter, taki o rozmiar za duży. Albo nawet i dwa rozmiary.

W jesieni lubię też mojego kota. To znaczy, to nie tak, że w inne pory roku go nie lubię. Wtedy po prostu, lubię go bardziej. Mogę go sobie położyć na kolanach i głaskać. Tak długo aż mu się znudzi. Czyli zazwyczaj jakieś 0,0023 sekundy. Chociaż czasami zostaje na nich dłużej. Przeważnie wtedy, gdy jedną ręką go głaszczę, a drugą karmię smakołykami.

lubię siedzieć z kubkiem herbaty

No i czy jest coś piękniejszego niż deszcz? Te kropelki wody, które tworzą niewidzialną barierę między Tobą, a resztą świata. Podczas, których nikt na Ciebie nie zwraca uwagi, ani na nikogo nie zwracasz uwagi Ty. Liczy się tylko tu i teraz. W deszczu można częściej rozmyślać, głębiej przeżywać i więcej doświadczać.

Wszystkie kultowe pocałunki odbywały się w deszczu, czyż nie? Pamiętasz scenę z filmu „the Notebook”, kiedy piękna Rachel McAdams spotyka się po latach ze swoim ukochanym? Albo tę, podczas której urocza Audrey Hepburn znajduje miłość swojego życia w filmie „Śniadanie u Tiffany’iego”? Jak myślisz, czy byłyby równie niesamowite, gdyby w tle widać było resztki stopionego śniegu?

I lubię zbierać kasztany. I złote liście, które jeszcze niedawno nie były złote tylko zielone. Zerkały na nas tuż nad naszymi głowami, a teraz wynurzają się spod naszych stóp. A ten blask zapalonych świeczek przy zgaszonym świetle w przytulnym pokoju? Och, gdybym jeszcze tylko miała w domu kominek. Wychodziłabym wtedy z tego pokoju tylko po kolejną parę grubych skarpet. Bo dla kogoś takiego jak ja, jedna to za mało.

Lubię też dźwięk kropel deszczu uderzających o szybę. Mogę wtedy sobie wyobrażać, że cały świat moknie tylko nie ja. Że jako jedyna się przed nim ukrywam. W takich momentach czuję się bezpiecznie. W ramionach otulającego mnie ciepłego koca.

Tak, zdecydowanie lubię jesień.

 

Może Cię również zainteresować

  • Pozdrawiam z fotela, gdzie siedzę owinięta puchatym szlafrokiem, czytając książkę i popijając białą herbatę z dużego kubka :)

    • Aż uśmiechnęłam się do siebie, wyobrażając sobie to wszystko. <3

  • Ja tez! Wreszcie wyciagnelam z szafy puchaty szklafrok i bambosze (so sexy I know!) i moge sie zagrzebac pod kocem z ksiazka. Kaloszy nie nosze, paryzanie obdarliby mnie ze skory… Co jest glupie, bo tutaj ciagle pada. Ale w Warszawie natychmiast wskakuje w kalosze i jestem bardzo szczesliwa :) Buziaki!

    • Dlaczego obdarliby Cię ze skóry? :D Buziaki <3

      • Bo kalosze na paryskich ulicach nie sa dobrze widziane…. oni nawet jak pada snieg to zasuwaja w baletkach i butach sportowych…