Jak przeżyć w Londynie?

Bardzo rzadko mam okazję poruszać się po Londynie w godzinach szczytu, czyli takich, w których tłumy ludzi próbują się dostać do swoich korpo-prac i później z nich wrócić. Wszyscy o tej samej porze. Na szczęście, jedyne miejsce, do którego muszę regularnie uczęszczać to moja uczelnia, którą mam prawie pod samym domem. Dlatego ten niesamowity widok, zwyczajnie mnie omija. Wczoraj jednak było inaczej.

Wybrałam się w tych właśnie nieszczęsnych godzinach na przejażdżkę metrem. Tuż przed stacją, na której miałam wysiąść usłyszałam komunikat, że w związku z nieprzewidzianymi okolicznościami, pociąg metra nie zatrzyma się na mojej stacji. Pomyślałam, że nie ma sprawy, wysiądę na następnej możliwej i dotrę tam jakoś inaczej. Z początku, w ogóle się tym nie przejęłam, bo właśnie w takich sytuacjach przydaje się jedno niezawodne narzędzie, które właściwie zawsze mam pod ręką. Dosłownie i w przenośni.

 

Google maps

Potrafi uratować tyłek w niejednej sytuacji. Pomaga dotrzeć na miejsce gdzie tylko chcesz. Przy czym uwzględnia szacowany czas, w jakim powinna Ci zająć podróż. I podaje listę różnych środków transportu, którymi najlepiej dojechać tam gdzie się chce. W większych miastach aplikacja jest dodatkowo zbawienna, gdyż nie tylko wyświetla numer autobusu, do którego należy wsiąść, ale także pokazuje, na którym przystanku trzeba na ten autobus czekać. Ta sama sytuacja tyczy się metra. Jedyne czego potrzebujesz do uruchomienia aplikacji google maps to internet. I to on właśnie zawiódł mnie wtedy, kiedy najbardziej go potrzebowałam.

Niestety bez działającego internetu w telefonie byłam zupełnie nieporadna. Nie wiedziałam, w którym kierunku mam iść, czym dojechać na miejsce, którego szukałam, ani nawet jak daleko to jest. Miałam wrażenie, że jestem w Londynie po raz pierwszy w życiu. A przecież mieszkam w nim już ponad 2 lata!

 

Intuicja

W takich wypadkach bardzo pomaga telefon do przyjaciela (aka mojego narzeczonego) i intuicja. Bez niej ani rusz. Wystarczy rozejrzeć się wokoło i próbować znaleźć jakiś punkt zaczepienia. Na przykład ruchliwą ulicę, na której może akurat przejeżdżać autobus, którego potrzebujemy. Trzeba jeszcze zastanowić się, w którą stronę ten autobus ma jechać, żeby przypadkiem nie wsiąść do złego. Kiedy już się zorientujemy co i jak to połowa problemu za nami. Na samym końcu wystarczy tylko znaleźć odpowiedni przystanek i możemy odetchnąć z ulgą.

Mimo że to wszystko wydaje się być bardzo proste to w rzeczywistości takie nie jest. Najtrudniej jest chyba zachować zimną krew pośród stale pędzących na Ciebie ludzi. A może trudniejsze jest to, żeby nie wpaść pod samochód, kiedy wychylasz się przy ruchliwej ulicy, żeby sprawdzić, czy na pewno dobrze zrobiłeś skręcając w prawo, a nie w lewo. Jeśli tylko wiesz, że możesz polegać na swojej intuicji to problem masz z głowy. Gorzej, jeśli wiesz, że zupełnie sobie nie radzisz w terenie.

jak przeżyć w Londynie

 

Oczy dookoła głowy

Totalny must-have jeśli chcesz przeżyć w Londynie trochę dłużej niż jeden dzień. Szczególnie w momentach, kiedy nie do końca wiesz dokąd akurat chcesz iść. Dużo łatwiej jest poruszać się w godzinach szczytu „z nurtem” tych wszystkich ludzi, jeżeli znasz dokładny cel swojej podróży. To zdecydowanie nie jest odpowiedni moment na błądzenie za czymś wzrokiem, ani na zatrzymywanie się na środku chodnika. O wyciąganiu papierowej mapy już nawet nie wspomnę. Pozdrawiam wszystkich turystów. <3

Dlatego najlepiej zatrzymać się w miejscu, w którym mamy pewność, że nikt nas nie potrąci, nie przejedzie, ani nie zaklnie pod nosem przez naszą obecność. Tam możemy robić co nam się tylko podoba bez wchodzenia Londyńczykom w paradę. Chociaż w tak wielkim mieście, czujności nigdy za mało. Chyba, że nie przeszkadza Ci powrót do domu z jednym telefonem mniej.

 

Dodatkowe umiejętności

Każda dodatkowa umiejętność podchodząca pod tak zwaną „ogarniętość” jest w tym mieście na wagę złota. Jak na przykład umiejętność niewchodzenia ludziom pod nogi albo powiedzenie słowa „przepraszam”, kiedy jednak już się pod nie wejdzie. Niestety, ogromną wadą Anglii jest to, że nie ma takiej niepisanej zasady jaka jest w Polsce, mianowicie chodzenie po prawej stronie chodnika. Właściwie, nie spotkałam się nigdy z tym, żeby było wiadomo jak należy się poruszać. Czy prawą, czy może – jako, że to Wielka Brytania – lewą stroną chodnika.

W niektórych wypadkach przydaje się też umiejętność proszenia innych o pomoc. Nic się nie stanie przecież, jeżeli zapytacie kogoś jak dostać się w jakieś konkretne miejsce. Nie zawsze jednak liczyłabym na uzyskanie takiej pomocy, gdyż wiele osób nie mieszka w Londynie od urodzenia. A ciężko wymagać od obcokrajowca, żeby wiedział jak dojechać gdzieś, gdzie prawdopodobnie nigdy wcześniej nie był.

 

Macie jakieś rady na radzenie sobie w wielkim mieście?

 

Może Cię również zainteresować

  • mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odwiedzić Londyn i choć jeden dzień mieć takie problemy ;p

  • Może w wielkim mieście nie studiuję, bo Katowice liczą jakieś 300 000 mieszkańców, ale konurbacja górnośląska bywa skomplikowana. Głównie dlatego, że masa małych miast łączy się w jedno ogromne i w dodatku mamy na całą tę imprezę wspólne linie autobusowe. Sprawa się kończy z reguły tak, że dojazd do konkretnej dzielnicy sąsiedniego miasta wymaga 3 przesiadek, bo rozkłady jazdy i siatki to chyba idiota układał.
    Pozdrawiam z Katowic. :D

  • Dla zwiedzajaych Londyn, to jest bardzo przydatny post! Bron boze wracac z Londynu w godzinach szczytu pociagiem chyba ze ktos chce sie za darmo poprzytulac z nieznajomymi.

  • Powiem Ci szczerze, że ja w Londynie (choć byłam tam tylko w ramach turystycznych odwiedzin) tyłek ratowała:
    – podstawowa umiejętność komunikowania się w języku angielskim; naprawdę, ludzie byli bardziej pomocni niż mogłabym się tego spodziewać
    – aplikacja Citymapper, którą polecam z całego serca – jest bardzo intuicyjna i jakoś łatwiej mi z nią nawet niż z google maps ;)