Czego nauczyło mnie życie w Londynie?

Tak sobie ostatnio myślałam, że przeprowadzka na studia do innego kraju to nie tylko studia same w sobie. To także każdy dzień spędzony w obcym kraju, który po czasie przestaje już być taki obcy. To każda chwila życia spędzona w miejscu, którego wcześniej nie znałam i w którym musiałam się nauczyć żyć od nowa. I właśnie o tej nauce będzie dzisiaj słów kilka.

 

Nie bać się zadawać dużo pytań

Dla wielu osób oczywiste jest, że po tak długim czasie jaki spędziłam w kraju anglojęzycznych ludzi znam ten język dosyć dobrze. Nie mam prawie żadnych problemów z komunikacją. No może poza paroma sytuacjami, w których akcent osoby, z którą rozmawiałam stanowił ogromną przeszkodę. Jednak faktem jest, iż na samym początku było zupełnie inaczej. Bałam się odzywać do ludzi w języku angielskim, nie chciałam prosić ich o wytłumaczenie co do mnie mówią i wielu rzeczy wtedy nie rozumiałam. Właściwie nadal nie wiem wszystkiego. Ba! Nie znam wielu słów/wyrażeń/zwrotów, którymi nieustannie jestem częstowana przez Anglików.

Mimo to nauczyłam się, że najważniejsze w tym wszystkim jest zadawanie pytań. To jest jedyny odpowiedni klucz do dobrej komunikacji. Nie miałam, więc innego wyjścia jak tylko zacząć je zadawać. Pytałam czy na pewno dobrze zrozumiałam mojego rozmówcę, jeśli akurat miałam jakieś wątpliwości. Prosiłam o dokładnie wytłumaczenie, wtedy gdy akurat nie miałam zielonego pojęcia o co mu chodzi. I, szczególnie w pracy, wypytywałam się o wszystko co nie było dla mnie do końca jasne.

 

Czas płynie dużo szybciej niż się wydaje

Jednym z „uroków” dużego miasta jest to, że wszędzie jest daleko. A nawet jeśli jest blisko to i tak połączenie komunikacyjne z punktu A do punktu B jest beznadziejne i zajmie Ci pół dnia, żeby się tam dostać. Chyba, że masz własny samochód. Chociaż nie, bo wtedy po prostu spędzisz czas w korkach. Okej, okej może trochę przesadzam. Natomiast jedno jest pewne, czas płynie dużo szybciej niż w małym mieście. Nim się zorientujesz minie dzień, miesiąc, rok…

Nie mówiąc już o tym, że nigdy nie ma na nic czasu i wszystko trzeba zaplanować z dużym wyprzedzeniem. A jeśli już zdecydujesz się na to, żeby trochę sobie pozwiedzać miasto to na pewno zajmie Ci to cały dzień. Podobnie, z resztą, kiedy wybierasz się do lekarza lub na zakupy. Nie ma mowy, żeby całość zajęła Ci mniej niż dwie godziny. Cóż, przynajmniej na pewno nie będziesz się nudzić, to jest pewne.

czego nauczyło mnie życie w Londynie

 

Trawa jest zawsze bardziej zielona tam gdzie nas nie ma

Wydaje Ci się, że w każdym innym miejscu na Ziemi jest super tylko nie tam gdzie akurat jesteś. A Polska to już w ogóle taka fuj i ble, i najchętniej zamieszkałbyś jak najdalej od niej. Nawet w Korei Północnej. No dobra, może nie akurat tam, ale w wielu innych miejscach już owszem. Otóż, muszę Cię ostrzec – wszystko ma swoje plusy i minusy, a trawa jest zawsze bardziej zielona tam gdzie nas nie ma.

Pod wieloma względami, faktycznie, możesz się lepiej czuć w jakimś konkretnym miejscu na świecie. Być może tam, gdzie temperatura powietrza przez cały rok wynosi co najmniej 20 stopni, a być może tam, gdzie przyznają wysoki zasiłek na dziecko. No cóż, każdy się czymś kieruje w życiu. Chociaż tak naprawdę to najważniejsze w tym wszystkim jest Twoje podejście i ludzie jakimi się otaczasz. Nie ma żadnego cudownego przepisu na to, że jedni czują się szczęśliwi w miejscu, w którym mieszkają, a inni nie. Jeśli masz ochotę sprawdzić, czy w Stanach Zjednoczonych naprawdę da się spełnić swój American Dream to zrób to. Dopóki nie spróbujesz to się nie dowiesz. Wiesz o tym, prawda?

 

Pieniądze dają szczęście

A raczej to co można za nie mieć je daje. Nauczyłam się tego, kiedy mieszkaliśmy we dwójkę w małym ciasnym i obskurnym pokoju z jedną kuchnią i łazienką dzieloną pomiędzy 8 osób. A także wtedy, gdy przez ich brak, każdy weekend spędzaliśmy w tym właśnie obskurnym pokoju lub zwiedzając wszystkie muzea po kolei udając, że dobrze się przy tym bawimy. No dobra, Łukasz nie udawał. :D

Pieniądze szczęścia nie dają, kiedy się je ma, bo wtedy stać Cię na to co Cię uszczęśliwi. Gdyby nie one, mieszkalibyśmy do końca życia w tym ciasnym pokoju jedząc tanie gotowe dania podgrzewane w piekarniku lub w mikrofalówce. Bez nich, w naszym życiu nigdy nie pojawiłby się najlepszy kot na świecie – Kot RebelI pewnie też z ich braku nigdy nie wyjeżdżalibyśmy poza granice Zjednoczonego Królestwa. Każde święta, urodziny, komunie i wesela odbywałyby się bez nas. Tak naprawdę wszystko obraca się wokół pieniędzy, ale zaczynasz zauważać to dopiero wtedy gdy sam musisz na nie zapracować.

 

A jakie Wy cenne lekcje wyciągnęliście z miejsca, w którym żyjecie?

 

Może Cię również zainteresować

  • Sara, a jak to się stało,że zaczęło być Was stać na lepsze mieszkanie. Obydwoje pracujecie? :)

    • Łukasz dostał lepszą pracę (i podwyżkę). Pierwsza, w jakiej zaczął (po ponad 100 wysłanych CV i kilku rozmowach kwalifikacyjnych – bo polskie doświadczenie nikogo tu nie obchodzi) była bardziej administracyjna niż w tzw. zawodzie. No i jednocześnie mało płatna. Po każdym miesiącu przeprowadzonych w UK, pracodawcy/rekruterzy zaczynają traktować Cię bardziej na serio i zauważać, że jednak ogarniasz. :D
      Tyle ile ja jestem w stanie zarobić to są takie marne grosze, że nawet na miesięczne koszty jedzenia nie wystarczą. :D

      • OO to gratki dla Łukasza za nowy lepszy job!
        A Ty nie chciałaś też iść do pracy?:)

        • Nie tylko chciałam. Chodziłam. I chodzę nadal. :D

          • AA!! Wybacz nie wiedziałam! A czym się zajmujesz?:)

          • Oprócz studiów dziennych? Pracuję w klinice prawnej. :)

          • Oo, brzmi poważnie! A studia tez coś z prawem związane btw?

          • Haha tak! Studiuję prawo. :D

          • No szacuneczek moja droga! :)