Zniżki dla studentów z zagranicy

Jakiś czas temu przyleciałam na wakacje do Polski. Po tak długim pobycie za granicą, gdzie studiuję, na mój powrót do domu cieszyłam się jak małe dziecko. Tym bardziej, że lubię przebywać w Polsce, dużo bardziej niż w Wielkiej Brytanii. Poza tym stęskniłam się bardzo, za ludźmi, których znam od dawna i za miejscami, w których się wychowałam, i z którymi łączy mnie wiele wspomnień. I właśnie w takim dobrym, odrobinę sentymentalnym nastroju zaczęłam swoje wakacje. Niestety jednak, niedługo po moim przylocie spotkała mnie niespodzianka. Bardzo niemiła niespodzianka.

 

Siedziałam sobie wygodnie w autobusie. Pogoda była piękna, bo akurat świeciło słoneczko, nie to co w Londynie. Słuchawki w uszach, żebym nie musiała słyszeć za dużo narzekania. Aż tu nagle przede mną kontroler. „Bilecik poproszę”. Przerażenie, strach, panika, bo mimo, że bilet miałam to oczywiście skurwysynów się zawsze boję. Dałam panu „bilecik”, a że miałam studencki to i legitymację musiałam pokazać. Pan ogląda mój angielski plastik, z jednej strony, z drugiej strony. Po chwili mówi „ale musi mieć pani polski dokument”, odpowiedziałam mu tak grzecznie jak tylko potrafię „nie studiuję w Polsce, więc nie mam możliwości mieć polskiej legitymacji studenckiej”. Logiczne, nie? Natomiast dla tego pana to już nie było takie logiczne i poprosił o mój dowód osobisty w celu wpisania mi mandatu.

 

Absurd, nie absurd, prawa przestrzegać trzeba ;). Nawet tego stworzonego przez komunikację miejską. Z tego też powodu, jeżeli ktoś studiuje za granicą, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale gdziekolwiek poza Polską i myśli, że przysługują mu te same ulgi, co „polskim” studentom to się grubo myli.

 

 

Co trzeba mieć, żeby faktycznie zniżka przysługiwała?

 

Legitymacja studencka

Ta polska legitymacja owszem umożliwi nam korzystanie ze wszystkich dostępnych ulg, jednak zagraniczna już niekoniecznie. Nawet jeśli studiujesz na Harvardzie albo Oxbridge. Musisz się liczyć z tym, że w Polsce nie jesteś prawdziwym studentem i za bilety autobusowe, tramwajowe, bądź PKP zapłacisz 100% ceny. Na własnej skórze przekonałam się, że sytuacja jest trochę inna w przypadku kin, teatrów, muzeów, itp. Tam patrzą na to dużo przychylniej. I nawet pewnego razu dla upewnienia się zapytałam czy na pewno mogę kupić tańszy bilet, bo mam zagraniczną legitymację. Miły pan kasjer tylko uśmiechnął się do mnie i zapytał „a co to za różnica?”. No właśnie, też nie wiem.

 

Karta ISIC

Karta ISIC to Międzynarodowa Legitymacja Studencka. Można ją wyrobić przez internet lub w biurach podróży Almatur. Trzeba jednak z nią zapłacić, ok. 25 zł i karta jest ważna przez 16 miesięcy.

Biorąc pod uwagę, że jest to karta „międzynarodowa”, można myśleć, że oczywiście honorowana jest wszędzie i traktowana jak każda inna. Tak niestety nie jest. W Polsce, na przykład, jest uznawana przez niektóre hotele, siłownie, kawiarnie czy inne pierdoły. O dziwo, także przez PKP. Niestety komunikacja miejska uznaje tę kartę tylko w niektórych miastach.

 

Karta EURO26

Europejska Karta Młodzieżowa uznawana jest w mniejszej ilości krajów, natomiast z całą pewnością jest bardziej rozpoznawalna. W przeciwieństwie do ISIC, przysługuje nie tylko studentom. Można ją wyrobić już od 5 roku życia. Kosztuje to 23 zł i jest ważna przez 12 miesięcy. Kartę EURO26 wyrobimy na stronie internetowej lub w stacjonarnych punktach dystrybucji.

W Polsce, dzięki temu dokumentowi zniżkę faktycznie można uzyskać w większej ilości miejsc, jak np: Telepizza, Yves Rocher czy Zalando. Jednak w komunikacji miejskiej bądź pociągu już nam to prawo nie przysługuje.

Warto też wspomnieć, że za niewielką opłatą, obydwie karty zapewniają nam ubezpieczenie poza granicami naszego kraju.

 

Czy warto mieć Kartę ISIC lub EURO26?

Jeżeli jesteśmy zagranicznymi studentami i podczas pobytu w Polsce wiemy, że będziemy korzystać z uslug instytucji, w których te karty są uznawane to oczywiście warto. Również jeżeli studiujemy w Polsce i planujemy wyjazd za granicę to warto jedną z tych kart mieć przy sobie, choćby ze względu na ubezpieczenie.

Natomiast, trzeba pamiętać, że przy okazywaniu jednej bądź drugiej karty może być nam potrzebna także nasza legitymacja studencka oraz dowód osobisty. Poza tym, zawsze może zdarzyć się sytuacja, w której ktoś po prostu będzie miał braki w wiedzy i będzie kazał nam zapłacić 100% ceny, bądź co gorsza wlepi nam mandat. Nie każdy jednak korzysta z rozrywek lub podróżuje po Polsce na tyle, aby posiadanie takiej karty miało sens. Na pytanie na ile jest ona opłacalna trzeba odpowiedzieć sobie samemu.