Studia – różnice w studiowaniu w Polsce i w UK

Na wyjazd do obcego kraju po zagraniczny dyplom z uczelni decyduje się ogromna ilość osób. Znacznie większa niż byłam sobie w stanie to wyobrazić jeszcze przed moim wyjazdem, czyli ponad rok temu. Szczególnie tutaj, w Wielkiej Brytanii, do której wyjazd póki co nie jest tak skomplikowany jak np. do Stanów Zjednoczonych, czy Kanady. A wiadomo, że ze względu na język to właśnie do tych miejsc najczęściej decydujemy się wyjechać.

 

Wiele jest też osób, które nadal się zastanawiają czy warto wyjechać na studia dalej niż do sąsiedniego miasta. Zadają sobie pytania, gdzie lepiej studiować? Jak to wygląda na co dzień? Czy jest trudniej czy jest łatwiej? Czy wszystko wygląda tak samo jak w Polsce, tylko język jest inny?

 

Mniej godzin zajęć

W Wielkiej Brytanii jest dużo, dużo, dużo mniej godzin zajęć na uczelni. Jest to spowodowane tym, że mamy wyłącznie niezbędne przedmioty, z których wiedza faktycznie przyda nam się w przyszłej karierze. Do tej pory jestem zdziwiona faktem, że w Polsce na studiach WF jest obowiązkowy. Tutaj ani razu nie spotkałam się z czymś takim. Dzięki temu, tygodniowo w tamtym roku miałam 14 godzin zajęć, natomiast w tym już tylko 12 i pół. Natomiast w Polsce, studiując ten sam kierunek i będąc na tym samym roku studiów ma się tych zajęć co najmniej dwa razy tyle.

Co oczywiście nie znaczy, że przez to w UK studenci uczą się mniej, albo że moja wiedza jest przez to gorsza. Nie, nie nie. Po prostu mamy mniej, ale za to dużo intensywniej. Oprócz tego musimy poświęcać dużo swojego pozauczelnianego czasu na naukę. Przede wszystkim jednak jeśli zależy nam na wynikach trzeba się samemu motywować do pracy.

 

Brak sesji

Nigdy nie słyszałam tu o niczym nawet trochę podobnym do czegoś takiego jak „sesja”. Nie ma takiego momentu, w którym wszyscy nagle przypominają sobie, że jednak trzeba się uczyć na tych studiach. I nadrabiania wiedzy z kilku przedmiotów, z ostatnich kilku miesięcy w jeden wieczór. Nie ma milionów egzaminów w jeden tydzień, czy nawet w jeden dzień. No może na Oxbridge, ale to pewnie trochę inny świat. Na angielskich uczelniach, owszem egzaminy istnieją, ale nie na wszystkich kierunkach. Na moim akurat tak, ale przeważnie zaliczenie przedmiotu polega na napisaniu eseju, czy innej podobnej pracy.

 

Reading week

Jak już przy nauce jesteśmy to muszę wspomnieć o tym, że istnieje tutaj coś takiego jak reading week. Na chwilę przed końcowymi terminami na oddanie naszych prac, bądź gdzieniegdzie na naukę do egzaminów, uczelnia daje nam tydzień wolny od zajęć. Jest to czas, który według naszych wykładowców mamy spędzić na przygotowywaniu się, powtarzaniu materiału i pisaniu prac. Taki gratisowy wolny tydzień jest przeważnie dwa razy w roku akademickim.

 

Studia 3-letnie

Tak wiem, że w tym nie ma żadnej różnicy od studiów, które są w Polsce. Przecież i tu i tu licencjat robi się w 3 lata. To prawda. Z tym, że większość osób, na zrobieniu takiego licencjatu poprzestaje. Mało kto zdobywa tytuł magistra. Nie dlatego że nie może, ale dlatego że nikomu się to do niczego nie przydaje. Studia 3-letnie są tu traktowane jak w Polsce 5-letnie. Możesz po nich śmiało szukać pracy i nikt Ci nie powie, że powinieneś dokończyć swoją edukację. Niestety po trzech latach studiów prawa muszę zrobić jeszcze parę lat dodatkowych kursów, żeby być w pełni wykwalifikowana. Jednak kolejną różnicą jest to, że w Polsce studia prawnicze są jednolite i trwają 5 lat. Po których też, jak wiadomo, tak od razu pracy nie dostaniesz. A tak a propo tytułów licencjata i magistra, wspominałam już, że aby go uzyskać wcale nie trzeba pisać żadnej pracy licencjackiej ani magisterskiej?

 

Wykładowcy

Zanim zaczęłam swój pierwszy rok studiów w Londynie, nie mogłam uwierzyć w nieprawdopodobne historie o tym jak wykładowcy są mili i cały personel pomocny. To wszystko, o dziwo, okazało się prawdą. Każdy z nauczycieli naprawdę chce pomóc, a oprócz tego przy każdej możliwej okazji będzie zachęcał do tego, żeby po tą pomoc sięgać. Jeżeli czegoś nie rozumiesz, masz jakiekolwiek pytania, bądź chcesz po prostu porozmawiać na temat związany z przedmiotem możesz się w każdej chwili zwrócić do osób, które Cię uczą. Możesz to zrobić osobiście, wysyłając maila, albo nawet, co naprawdę mnie zaskoczyło, dzwoniąc do nich. Z ostatniej opcji nigdy osobiście nie skorzystałam, ale dobrze wiedzieć, że wykładowcy starają się być na tyle dostępni studentom, że podają swój prywatny numer telefonu.

 

Może Cię również zainteresować

  • w sumie to tez jestem za tym, by ograniczyc liczbe zajec do minimum…niestety wiele z nich jest calkiem zbednych. ta opcja z wolnym weekendem tez rozsadna :)

    • To prawda! Ewentualnie zamienić je na jakieś zajęcia praktyczne, ale faktycznie przydatne :)

  • Marta Zielinska

    Do tego jeszcze dochodzi fakt, że pracodawcy są o wiele bliżej uczelni i zapewniają wiele możliwości zdobywania doświadczenia zawodowego, dowiadywania się o możliwościach zatrudnienia po studiach, o wymaganiach, potrzebnych kwalifikacjach itp. W Polsce pracując w rekrutacji mieliśmy duży problem, żeby zorganizować nawet rozłożenie ulotek na wydziale, natomiast tutaj bardzo blisko pracuję w biurami karier na różnych uczelniach w UK. Zupełnie inna relacja.

    • Racja! Ja bez robienia żadnego researchu w domu, zdobyłam na uczelni ogromną wiedzę jak wszystko wygląda już po skończeniu studiów i co powinnam robić po kolei, żeby móc później znaleźć taką pracę, jaką chcę.
      Ostatnio też miałam okazję skorzystać z pomocy takiego biura karier na mojej uczelni. Pani była super miła i pomocna, powiedziała mi co mam poprawić w swoim cv i jakich pytań mogę się spodziewać na rozmowie kwalifikacyjnej. To jest duży plus jeśli chodzi o angielskie uczelnie.

      • Marta Zielinska

        A na jakiej uczelni studiujesz tak z ciekawosci?

        • Middlesex University (północno-zachodni Londyn). :)

          • Marta Zielinska

            A tak, kojarze gdzie to jest :) Mieszkalam do niedawna niedaleko Cricklewood i na Hendon chodzilam na zajecia fitness takze przechodzilam wielokrotnie obok tej uczelni. Wyglada sympatycznie!

          • O no proszę, jaki ten Londyn jest mały :D

  • suchislife.pl

    A mniej więcej, jaki jest koszt takich trzyletnich studiów?

    • Około 9000 funtów za rok, czyli 27000 za całość. Ale jest to pokrywane przez pożyczkę rządową, którą spłacasz z małym procentem po osiągnięciu zarobków w wysokości 21000 funtów rocznie.

      • Aleksandra Bryzgalska

        Jakie są wymagania aby taką pożyczkę uzyskać? Trzeba przez określony czas przebywać w UK – np. 3 lata, czy można krótki czas po przyjeździe? Chciałabym podjąć studia, ale jestem tu dopiero od kilku miesięcy. Dziękuję za odpowiedź.

        • Nie, nie trzeba. Ja aplikowałam na pożyczkę jeszcze z Polski. Także nie musisz tutaj w ogóle mieszkać (przed zaczęciem studiów), żeby ją dostać. :)

  • Studia skończyłam już wiele lat temu. I nawet w Polsce zauważyłam różnicę w ilości godzin i podejściu. Na dwóch uczelniach w jednym mieście ilość godzi i egzaminów końcowych różniła się dwukrotnie. I wcale nie czuję, że ich ilość przełożyła się na moją praktyczną wiedzę. Wiele z nich była tylko po to, żeby wykładowcy mieli odpowiednią ilość godzin dydaktycznych. Z taką edukacją daleko nie zajdziemy. Dobrze wybrałaś!

    • Na początku miałam ogromne obawy, czy mała ilość godzin nie równa się niski poziom nauczania, ale okazuje się, że wcale nie. Nie czuję się „głupsza” od moich znajomych studiujących w Polsce, a za to mam więcej czasu na inne zainteresowania. :)
      Dzięki! :)

  • Honorata Dyjasek

    Studia mam za sobą, temat powróci do mnie za jakieś 6-7 lat kiedy moja córka będzie musiała podjąć decyzję o wyborze uczelni. Na pewno nie będę jej ograniczała i mam nadzieję, że będzie miała więcej odwagi niż ja w jej wieku i wybierze właśnie zagraniczną uczelnię.

    • Najważniejsze to, żeby się uczyła języka, potem będzie jej dużo łatwiej studiować tam gdzie chce i robić to co chce. :)